Słowacki reżyser, Marián Pecko, był gościem cyklu „Qlturalni”

Po polsku "świeży” to po słowacku "czerstwy”, "zapach” to po słowacku "smród” a "sporo” to po słowacku "mało"... - Jak przyjechałem pierwszy raz do Polski dochodziło do zabawnych sytuacji z uwagi na te różnice – opowiadał Marián Pecko, słowacki reżyser teatralny, który przygotował w radomskim Teatrze Powszechnym bajkę dla najmłodszych "Opowieści o Piesku i Kotce"', sceniczną adaptację prozy dla dzieci znanego czeskiego pisarza, Josefa Čápka. 

To pierwszy pobyt Słowaka w naszym teatrze w charakterze "twórczego reżysera”. Wcześniej podczas VIII Międzynarodowego Festiwalu Gombrowiczowskiego w Radomiu pokazywane było jego przedstawienie "Iwona, księżniczka Burgunda" Witolda Gombrowicza, zrealizowane w Opolskim Teatrze Lalki i Aktora.

Pecko z teatrem związany jest ponad trzydziestu lat, reżyseruje od 1988 roku. Od tego czasu przygotował ponad sto premier w różnych krajach europejskich. 

Na początku była muzyka

Dlatego pierwsze pytanie skierowane do gościa przez Tomasza Kądzielę, gospodarza cyklu, musiało zabrzmieć – jak to się zaczęło?

Okazało się, że od muzyki.

W Żylinie, z której pochodzi, jako student uczelni technicznej założył folkowy zespół muzyczny.

- I naszą muzyką zainteresował się teatr dla dzieci i młodzieży "Majak” – opowiadał Marian Pecko –

Zaproszono nas tam z całą grupą do spektaklu. I tak już w teatrze pozostałem. 

W teatrze pracuje od 1977 roku, ale nim zajął się reżyserią, pracował jako: brygadier sceny, bileter, oświetleniowiec, sprzedawca biletów, aktor i wreszcie - dyrektor artystyczny. 

Pisał też muzykę i teksty do spektakli, zatem teatr nie ma już przed nim żadnych tajemnic. 

W Polsce szukał czerstwego chleba

- Do Polski pierwszy raz przyjechałem w roku 1995 – wspominał Marian Pecko. – Zaproszono mnie, bym w Teatrze Lalka w Warszawie wyreżyserował "Opowieść wigilijną” Dickensa. Bardzo mi się w Polsce spodobało i teraz przyjeżdżam do was z wielką radością.

Kłopoty językowe prędko minęły i gość mówi już niemal dobrze po polsku. Zresztą to bardzo podobne języki poza tymi śmiesznymi różnicami.

- Na przykład świeży to po słowacku znaczy czerstwy. Nic dziwnego, że w sklepach dopytywałem się o "czerstwy chleb”. I nie wiedziałem, dlaczego patrzono na mnie jakoś dziwnie...- śmiał się reżyser.

Od tego czasu wystawił ponad sto przedstawień w różnych krajach europejskich. Jego zainteresowania obejmują kanon literatury światowej z Szekspirem i Molierem na czele, ale przygotowywał również inscenizacje Bernharda oraz Gombrowicza i Kafki. 

Jego najbliższą polską realizacją będzie "Cyrano de Bergerac” w Warszawie.

Dlaczego pokochał lalki?

- Na początku teatru była lalka – tłumaczył gość. – Lalka i maska...Za pomocą tych właśnie środków wyrazu można w teatrze powiedzieć wszystko. Dlatego w dramatach pisanych nie tylko dla dzieci bliska mi jest konwencja lalkowa. 

Radomska scena Fraszka bardzo się słowackiemu gościowi podoba.

- Teatr powinien mieć scenę lalkową, bo z jej pomocą wychowuje sobie widzów – mówił reżyser.

A potem zaprosił wszystkich na radomskie przedstawienie "Opowieści o Piesku i Kotce"'.

Marián Pecko, ma 54 lata. Znakomity słowacki reżyser, twórca między innymi obsypanej deszczem nagród „Iwony, księżniczki Burgunda" Witolda Gombrowicza, zrealizowanej w 2009 roku w Opolskim Teatrze Lalki i Aktora. Z teatrem związany jest od 1977 roku, reżyseruje od 1988 r. Od tego czasu przygotował ponad sto premier w różnych kra-jach europejskich. Z sukcesami pracuje w teatrze lalkowym, dramatycznym, operze. Wielokrotnie nagradzany na międzyna-rodowych festiwalach teatralnych.

Barbara Koś
Echo Dnia 

Pon
Wto
Śro
Czw
Pią
Sob
Nie
 
1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
 
 

Facebook

Dołącz do nas na Facebook-u

Zajęcia odwołane

Brak odwołanych zajęć.

Wyszukaj na stronie

BIP

Miejsca Odkrywania Talentów